|
"A co na to podręczniki pedagogiki?" Doskonale wiemy, że z chęcią do pracy bywa różnie. Nauczyciel rozpoczynając pogadankę właśnie na ten temat, posiłkuje się wiedzą - świeżo po zebraniu - pozyskaną od rodziców. - "Słyszałam, że nie chcecie pomagać w domu, a przecież ja wiem i wy doskonale wiecie, że potraficie zrobić już tak wiele rzeczy, w szkole robicie je już tak sprawnie " - Miłosz: "A wie pani dlaczego nie chcemy pomagać? Bo nasze mamy świetnie z tym sobie radzą same"!!!
"I o to chodzi"
Zajęcia kształcące kreatywność.Trwają przygotowania do realizacji nowego tematu plastycznego. Prowadzący każdemu pomaga znaleźć właściwe przybory plastyczne, wycinki z gazet, doradza technikę itp. Kinga spokojnie czeka ale, mimo wszystko, daje się zauważyć jej lekkie zniecierpliwienie.
- Prowadzący: Kinguś, już myślę, co Ci zaproponować.
- Kinga: proszę nie myśleć, ja już mam swoje pomysły... .
"Lekcja gimnastyki"
Na zajęciach gimnastyki korekcyjnej, przygotowując grupę uczniów do jednego z ćwiczeń, nauczycielka wydała polecenie: "proszę stanąć prościutko, wyprostować się "jak struna". Na co Kinga: "nie jak struna, ale jak człowiek"
"Wróżka"
Zbliża sie przerwa obiadowa i widać, że już najwyższa pora, bo Sylwia usiłuje dowiedzieć się od kolegów, co to dzisiaj serwują nasze panie kucharki. Pytanie do Janusza-brak odpowiedzi, pytanie do Dennisa-brak odpowiedzi, pytanie do Miłosza-podobna sytuacja.
Ostatecznie padło na Anię, a Ania ze stoickim spokojem: "A co to, czy ja wróżka jestem?"
"Spóźniony refleks"
Podczas wbijania szpilki w korkową powierzchnie naszej klasowej tablicy informacyjnej, Sylwia doznała lekkiej kontuzji.Z nakłutej ranki poleciała krew, a z oczu obfite łzy. Przybyła pierwsza pomoc, na rankę dmuchano i chuchano. Nie pomagało.Rozpacz trwała. W ferworze zajęć jednak udało się osiągnąć zapomnienie o całym zdarzeniu.
- Wychowawczyni korzystając z ustabilizowanej sytuacji: Sylwia, ty jesteś straszna panikara.
- Sylwia: to pani dopiero teraz na to wpadła? Ja to wiem od dawna, mama mi to zawsze mówi!
I kto ma rację?
"Luźna rozmowa zainicjowana przez Kingę"
- Kinga: Mama wczoraj bez pozwolenia wyskoczyła z łóżka.
- Nauczycielka: Możesz Kinguniu powtórzyć, kto wyskoczył, bo chyba źle usłyszałam.
- Kinga: No, mama. Powinna mnie posłuchać i zostać w łóżku, przecież to też człowiek.
- Nauczycielka: Kinga, o kim ty mówisz?
- Kinga: No o rodzicach. Przecież to też ludzie i powinni słuchac swoich dzieci!

" Wspomnienie z czasów Józka"
Klasa przygotowuje leczo.Grupka uczniów-w tym Józek- stoi przy kuchence i dogląda duszących sie warzyw. Na to wszystko wchodzi pani Ewa Rz.i widząc zaistniałą sytuacje pyta Józka o to, co robi.
Nie uzyskawszy odpowiedzi za drugim i trzecim razem, zmienia formę pytania: "Po co Józiu jesteś przy tej kuchence?"
Zniecierpliwiona Ewa odpowiada uprzedzając Józka: "Józek jest tutaj na czarną godzinę."
"Jak to z mydłem bywa"
W klasie trwa rozmowa o konieczności zachowywania higieny, o podstawowych środkach czystości czyli między innymi o mydle. Pojawiły sie nazwy mydeł reklamowanych, mydeł ulubionych lub stosowanych przez ciocię... . W klasie mamy mydło w płynie, które też stało się po chwili tematem dyskusji, bo trzeba przecież ustalić, kto używa w domu takie samo albo podobne. Widać było, że Kinga jest już nieco znużona tymi rozmowami na oczywiste tematy, bo wstała i układając dłonie tak, jakby obejmowała małą bryłę powiedziała dobitnym głosem /jak to Kinga/ "A ja mam w domu mydło w kształcie"!!!
"Królowa czy macocha?"
To dopiero dylemat: królowa czy macocha?
Nauczycielka zwraca się do ucznia: - Denis, policz ilu jest w naszej klasie „królewiczów”?
Uczeń liczy chłopców i odpowiada : - Czterech.
- A ile jest „królewien”? - pyta nauczycielka.
Uczeń odpowiada: Cztery (choć w dniu dzisiejszym w klasie są obecne tylko dwie dziewczynki).
Nauczycielka zdziwiona: - Miło, że pamiętałeś o nieobecnej koleżance ale kto jest czwartą „królewną”?
- Pani. - odpowiada uczeń zwracając się do nauczycielki.
- Ja z racji wieku to już chyba jestem „królową”.- stwierdza nauczycielka.
Sylwia ze śmiechem wykrzykuje: - Pani to jest nasza „macocha” !
"Lobbe w PDP !" Nasz kolega Paweł zauważył, że podłoga w klasie jest zaśmiecona. Wziął więc miotłę i zaczął zamiatać. Na to jego kolega Andrzej krzyknął ze śmiechem: - O, Lobbe przyjechało !
"Szaliczki" Na jedno ze śniadań (do samodzielnego przygotowania) klasa wybrała sobie makaron z białym serem. Znaleźliśmy się zatem na zakupach w Savii. Grupy zadaniowe wyznaczone, przydział zakupów dokonany, młodzież wyrusza na samodzielne poszukiwanie artykułów. Po kilku chwilach przychodzi Sylwunia z problemem. Pani Elu, pni Elu, ja nie wiem jaki ten makaron ma być... . Czy takie rurki? Czy takie świderki ? Radzę Sylwii, żeby jeszcze raz poszła na stoisko z makaronami, dokładnie obejrzała leżące tam makarony, popatrzyła na ceny i może uda się jej dokonać wyboru, a jak nie, to jej pomożemy. Po chwili wraca z dwiema torebkami i pyta: Pani Elu, a mogą byc takie, takie...szaliczki ???
Krowa jak byk Uczennica dostała nowy wzór do wyszywania, śliczną krówkę w czarne plamki. Jest nią zafascynowana i tak zaaferowana pracą, że nie chce nawet wyjść na przerwę. Na pytanie wychowawczyni, o to, co ją tak "wciągnęło" odkrzykuje roześmiana: "Panią, to jest krowa, krowa jak byk".
Z ostatniej chwili. Nastrój i tematyka świąteczna powoli zaczynają pojawiać się w klasowych rozmowach. Przy łuskaniu orzechów jedna z uczennic prowadzi dialog z wychowawaczynią. - Uczennica: pani, a jaką rybę będziesz mieć na święta, "karpa" czy suma? - Wychowawczyni: nie wiem jeszcze. - Uczennica: a syn będzie pani pomagał, czy zabije tę rybę? - Wychowawczyni: będzie mi pomagał, ale ryby nie zabije. - Uczennica: to pani zabije? - Wychowawczyni: ja też nie zabiję. - Uczennica wykrzykując: to będziecie jeść żywą ??? !!! |